Brakło naprawdę niewiele
W środowy wieczór, 12 marca 2025 roku, hala Kalisz Arena stała się areną niezwykle emocjonującego spotkania siatkarskiej Tauron Ligi. Miejscowy Energa MKS Kalisz podejmował faworyzowany ŁKS Commercecon Łódź. Mecz ten, choć zakończył się zwycięstwem łodzianek 3:2, dostarczył kibicom w Kaliszu wielu powodów do dumy, a także uwypuklił problemy, z jakimi boryka się ekipa z Łodzi.
Początek bez historii, ale z kontuzją
Początek meczu nie zapowiadał tak zaciętej walki. ŁKS dominował na parkiecie, wygrywając dwa pierwsze sety w imponującym stylu. Kaliszanki, osłabione nerwowością i błędami, nie potrafiły nawiązać równorzędnej walki. Dodatkowo, w pierwszym secie doszło do niefortunnej kontuzji Lany Scuki, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację gospodyń.
Kaliszanki odradzają się niczym feniks z popiołów
Jednak w trzecim secie nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Kaliszanki, wspierane gorącym dopingiem własnej publiczności, odrzuciły presję i zaczęły grać z determinacją. Skuteczne ataki Klary Dite, ofiarna gra w obronie i błędy ŁKS-u doprowadziły do sensacyjnego zwycięstwa gospodyń w trzecim secie. W czwartym secie kaliszanki poszły za ciosem, doprowadzając do tie-breaka.
Tie-break pełen emocji
Decydujący set to prawdziwy rollercoaster emocji. ŁKS szybko objął prowadzenie, ale kaliszanki nie zamierzały się poddawać. Mimo ofiarnej walki, ostatecznie to łodzianki przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Kaliska publiczność dumna ze swoich siatkarek
Mimo porażki, kaliska publiczność może być dumna ze swoich siatkarek. Pokazały one ogromną wolę walki i udowodniły, że potrafią rywalizować z najlepszymi. Dla ŁKS-u stracony punkt w Kaliszu oznacza, że aby być pewnym pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej, muszą wygrać ostatni mecz z Budowlanymi. Mecz w Kaliszu pokazał, że łodzianki wciąż mają problemy z utrzymaniem koncentracji i stabilnej formy przez całe spotkanie.
Podsumowanie
Mecz w Kaliszu dostarczył kibicom niezapomnianych emocji. Był to pojedynek pełen zwrotów akcji, w którym nie zabrakło dramaturgii i sportowej walki. Kaliszanki pokazały charakter i udowodniły, że potrafią napsuć krwi faworytom. O wszystkim zadecyduje ostatni mecz.
Energa MKS Kalisz – ŁKS Commerceon Łódź 2:3
(10:25, 20:25, 25:17, 25:23, 12:15)
ŁKS: Kowalewska (2), Obiała (19), Górecka (18), Hryshchuk (18), Scuka (1), Stefanik (11), Stenzel (libero) oraz Bidias (16), Gierszewska i Gajer (1)





