Radio Częstotliwość X

Alternatywna Świadomość

Geopolityka Polityka

Ceny Paliw Niżej – Ceny Paliw Wyżej

Ceny Paliw Niżej, Ceny Paliw Wyżej

Kiedy podjeżdżasz na stację benzynową i widzisz, że ceny spadają, czujesz natychmiastową ulgę. Kiedy rosną – automatycznie psuje się humor. Temat stawek za litr benzyny czy diesla to absolutny klasyk codziennych rozmów przy kawie. Ale czy zastanawiałeś się kiedyś, kto tak naprawdę zaciera ręce, gdy paliwo drożeje, a kto otwiera szampana, gdy na pylonach widzimy upragnioną „piątkę” z przodu?

Kto się cieszy, gdy jest tanio, a kto lubi drożyznę?

Odpowiedź wydaje się oczywista: z niskich cen cieszymy się my wszyscy – kierowcy. Niższe koszty tankowania oznaczają więcej pieniędzy w portfelu na inne przyjemności. Wniebowzięte są też firmy transportowe i kurierskie, dla których paliwo to główny koszt działalności. Tanie paliwo to również ulga dla całej gospodarki – tańszy transport przekłada się na niższe ceny jedzenia i produktów w sklepach, co skutecznie dusi inflację.

Kto w takim razie kocha wysokie ceny? Przede wszystkim koncerny paliwowe, które przy wysokich marżach notują rekordowe zyski. Zadowolony bywa też budżet państwa – podatki (VAT i akcyza) są naliczane procentowo lub kwotowo, więc im droższe paliwo, tym więcej pieniędzy trafia do państwowej kasy. Z wysokich cen paradoksalnie cieszą się też zwolennicy ekologii i elektromobilności, bo droga benzyna to najlepszy motywator do przesiadki na rowery, komunikację miejską lub auta elektryczne.

Od baryłki do baku – jak to się u nas przelicza?

Często słyszy się pytanie: „Skoro ropa na świecie tanieje, to dlaczego u nas paliwo na stacjach ciągle drożeje?”. Droga od wydobycia ropy do zatankowania auta jest skomplikowana, a cena samej baryłki to tylko jeden z elementów układanki.

Kluczowy jest tutaj kurs dolara amerykańskiego. Ropę na światowych giełdach kupuje się wyłącznie w USD. Jeśli więc baryłka tanieje, ale w tym samym czasie polski złoty drastycznie słabnie wobec dolara, to dla polskich rafinerii surowiec i tak staje się droższy. Do tego dochodzą koszty przerobu (rafinacji), transportu, marże stacji oraz – co najważniejsze – podatki, które w Polsce stanowią nawet połowę ceny każdego litra paliwa.

Dlaczego płacimy więcej, skoro „kupujemy z innych źródeł”? Zadyma w Zatoce Ormuz

Polska odcięła się od rosyjskiej ropy i mocno zdywersyfikowała swoje dostawy. Dlaczego więc lokalne zawirowania na świecie wciąż tak mocno nas uderzają? Rynek paliw to naczynia połączone i system globalny. Jeśli na świecie zaczyna brakować surowca, jego cena rośnie wszędzie – niezależnie od tego, skąd fizycznie płynie ropa do Gdańska.

Świetnym przykładem jest niedawna zadyma w Zatoce Ormuz. Ta wąska cieśnina to najważniejszy punkt na naftowej mapie świata – przepływa nią około 20% globalnego zużycia ropy. Gdy dochodzi tam do spięć geopolitycznych, na przykład wymiany ciosów między USA a Iranem, rynki finansowe natychmiast panikują. Wizja zablokowania tankowców w Zatoce Ormuz automatycznie windsowała ceny ropy Brent na światowych giełdach w okolice 80 dolarów za baryłkę. Polskie rafinerie muszą kupować surowiec po cenach rynkowych, dlatego globalne napięcia błyskawicznie przekładają się na to, co widzimy na naszych pylonach.

Scenariusze na wakacje: co nas czeka?

Przed nami bardzo dynamiczny okres. Od 1 lipca skończyła się tarcza osłonowa, która sztucznie obniżała stawki VAT na paliwo do 8%. Powrót do standardowej, 23-procentowej stawki VAT natychmiast wywołał skok cen na stacjach o kilkadziesiąt groszy, przez co za benzynę 95 płacimy już w okolicach 7 złotych, a diesel tę barierę gładko przekroczył.

Czego możemy się spodziewać w kolejnych tygodniach?

  • Wariant optymistyczny (stabilizacja): Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się uspokoi, a w Sejmie przejdą poselskie projekty dotyczące ponownego obniżenia podatków na okres letni, ceny mogą delikatnie spaść i ustabilizować się na poziomie około 6,50–6,70 zł za litr.
  • Wariant pesymistyczny (dalszy wzrost): Jeżeli konflikt w Zatoce Ormuz rozleje się na infrastrukturę naftową, a do tego dojdzie niszczycielski sezon huraganów w USA (który często paraliżuje tamtejsze rafinerie), ceny na polskich stacjach mogą w drugiej połowie wakacji poszybować nawet w kierunku 7,50 zł za litr – szczególnie przy trasach szybkiego ruchu i autostradach.

Jedno jest pewne: planując wakacyjne wyjazdy, warto przygotować domowy budżet na nieco większe wydatki związane z tankowaniem i szukać promocji lojalnościowych, które sieci stacji paliw tradycyjnie przygotowują na lato.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, od czego zależą długoterminowe prognozy na rynku paliw i dlaczego na głębokie spadki cen przyjdzie nam jeszcze poczekać, warto obejrzeć analizę Kiedy spadną ceny na stacjach paliw. W tym filmie eksperci szczegółowo wyjaśniają mechanizmy rynkowe oraz wpływ globalnej nadpodaży surowców na nasze codzienne wydatki przy dystrybutorze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *