Cła Trumpa sięgają Antarktyki.- Najnowsze decyzje handlowe Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, w ramach ogłoszonego „Dnia Wyzwolenia”, wywołały zdziwienie i konsternację na całym świecie. Wśród wielu krajów i terytoriów dotkniętych nowymi cłami znalazły się bowiem… bezludne Wyspy Heard i Wyspy McDonalda, położone na południowym Oceanie Indyjskim w pobliżu Antarktyki.
Te odległe i niegościnne wyspy, stanowiące australijskie terytorium zamorskie, nie są domem dla żadnych ludzi. Ich jedynymi mieszkańcami są liczne kolonie pingwinów skalnych, ptaki morskie oraz ich naturalni drapieżnicy – foki. Informacja o objęciu tych niezamieszkałych przez ludzi lądów 10-procentowym cłem wywołała powszechne zdumienie i temat do żartów.

Podczas konferencji prasowej w Białym Domu, Trump zaprezentował plakat z listą krajów i terytoriów, które rzekomo stosują „bariery handlowe i manipulacje walutowe” wobec Stanów Zjednoczonych. Obok wymienionych ceł odwetowych, w przedziale od 10 do 50 procent, znalazły się również Wyspy Heard i McDonalda.
Zapytany o tę zaskakującą decyzję, Biały Dom w rozmowie z Business Insider potwierdził, że wyspy zostały objęte cłami odwetowymi ze względu na ich przynależność do Australii. Według plakatu Trumpa, to właśnie Australia miała nałożyć 10-procentowe cło na Stany Zjednoczone, co stało się pretekstem do retorsji.
Wyspy Heard i McDonalda to niegościnny archipelag o powierzchni około 37 tysięcy hektarów, nieco większy od Filadelfii. Charakteryzują się surowym klimatem, pokryte są lodowcami i powulkanicznymi skałami. Ich unikalna fauna, składająca się głównie z pingwinów i fok, jest ściśle chroniona.
Decyzja o nałożeniu ceł na terytorium bez ludzkiej populacji rodzi wiele pytań o praktyczne konsekwencje takiego kroku. Trudno wyobrazić sobie, jakie towary mogłyby być importowane lub eksportowane z tych odległych wysp, które mogłyby podlegać nowym taryfom.
Eksperci spekulują, że mogło dojść do pomyłki lub że decyzja ta ma charakter symboliczny, mający na celu wywarcie presji na Australię jako całość. Niezależnie od intencji, fakt, że bezludne antarktyczne terytorium zamieszkałe jedynie przez pingwiny i foki znalazło się na liście objętej cłami, z pewnością przejdzie do historii międzynarodowej polityki handlowej jako kuriozalny przypadek.
Pozostaje pytanie, czy pingwiny i foki z Wysp Heard i McDonalda odczują w jakikolwiek sposób skutki tych zaskakujących ceł. Prawdopodobnie nie, ale sama sytuacja stanowi dowód na to, jak szeroko zakrojone i nieoczekiwane mogą być konsekwencje globalnych wojen handlowych.





